Chameleon Effect
Dawno nie sięgałam po żaden pyłek do paznokci. Kiedyś był na nie totalny szał i firmy prześcigały się w tym kto zrobi bardziej odjechany efekt. Dziś, jakoś to wszystko troszkę ucichło. Fakt, gdzieniegdzie można znaleźć zdobienie z użyciem fajnych pyłków, ale zazwyczaj jest to standard - syrenka, efekt lustra, kameleon. Ja postanowiłam zrobić mały powrót do przeszłości - mojej przeszłości, bo nawet nie pamiętam kiedy ostatni razy pyłku użyłam by stworzyć coś z ciekawym efektem w tle.
Sięgnęłam po pyłek, którego jeszcze na dłoniach nie miałam, a mianowicie efekt Kameleona - Chameleon Effect. Bardzo delikatnie zmielony, wcierany za pomocą pacynki lub palca w top bez warstwy dyspersyjnej. Dający delikatną poświatę mieniącą się w świetle dziennym od zieleni, po róż i fiolet. Efekt różniący się, w zależności od tego jaki kolor bazowy nałożymy. Ja wybrałam delikatny nudziak, dlatego w słońcu mienił się jak perła wyciągnięta z morza. Szkoda, że na zdjęciach nie jest to tak widoczne jak na żywo! Na czerni kolory pyłku byłyby zdecydowanie bardziej widoczne, ale mi zależało wyłącznie na delikatnym podbiciu tła do zdobienia.
Kolor bazowy użyty w zdobieniu to numerek 86 od Pierre Rene. Pochodzi z nudziakowej kolekcji, której recenzję możecie znaleźć w osobnym wpisie na moim blogu. Lakier przykrył paznokcie przy dwóch cienkich warstwach, a jego kolor bez nałożonego pyłku możecie zobaczyć poniżej. To bardzo delikatny róż ze sporą domieszką bieli. Pyłek nadał mu zielonkawy odcień, który tak jak pisałam, na żywo mieni się jeszcze na fioletowo. Nawet nie wiecie jak żałuję, że nie da się pokazać tego pięknego efektu na zdjęciach!
Pierre Rene no.86 PALE |
Farbki Akrylowe
Zdobienie malowałam farbkami akrylowymi zakupionymi w UWAGA - sklepie spożywczym E. Leclerc :D Kiedyś przez przypadek sięgnęłam tam po czarną farbkę i tak się z nią polubiłam, że po dłuższym czasie użytkowania postanowiłam skusić się też na inne kolory. Wybrałam podstawowe biel, żółty, niebieskie i czerwony. Dzięki tej podstawie mogę dowolnie mieszać kolory, żeby uzyskać te najbardziej pożądane. Z czasem może skuszę się na inne kolory, ale na razi testuję te i oceniam, że są tak świetne jak czerń. Opakowania są naprawdę duże, także spokojnie starczą mi na kilka lat malowania wzorków na paznokciach.Całość malowałam tylko farbkami, bo to nimi zawsze udaje mi się uzyskać najlepsze efekty. Maluję na zmatowionym paznokciu, tak aby kolory mi się nie rozjeżdżały. Potem pokrywam topem dopiero jak wszystko dokładnie wyschnie. Malowanie wzoru zaczęłam od czarnych linii, a potem kolejno kwiaty i liście. Jest tu troszkę techniki one stroke, czyli wzorów uzyskiwanych przy jednym pociągnięciu pędzla. Zrobiłam tak płatki kwiatów, ale nie skupiałam się za mocno na detalach. Tutaj dzieje się na tyle dużo, że mała linia troszkę za bardzo postawiona z boku nie zrobi nam różnicy. Największą rolę odgrywa tu kolor, czyli połączenie moich ukochanych pasteli w połączeniu z lekką geometrią. Zdobienie, którym się inspirowałam możecie znaleźć tutaj.
Bardzo podoba mi się takie efekt delikatnego wzoru z pyłkiem kameleonem w tle. To dodaje stylizacji charakteru i czyni ją wyjątkową. Jedyne co bym zmieniła w tej stylizacji to grubość czarnych linii. Jak teraz na nie patrzę wydają mi się zdecydowanie za grube. Ale cóż, człowiek uczy się na błędach.