Candy Ball to chyba największy trend minionego miesiąca. Przeźroczyste kuleczki, często przypominające kwiaty, zrobione z hybryd, żeli i kawioru. Różnej wielkości, różnych kolorów i wykonane na wiele różnych sposobów. Ja wybrałam metodę z topem hybrydowym i jednym kolorem. Efekty dość dziwny i z taką wielkością na pewno nie na co dzień!
Takie przeźroczyste kuleczki najłatwiej wykonuje się na cieniutkiej sondzie. Maczamy, bądź nanosimy na nią przeźroczysty top coat i co warstwę utwardzamy. Co jakiś czas domalowujemy płatki, bądź sypiemy kawior. Pomysłów jest milion i zabawy z tym co nie miara.
Jest to dość czasochłonne, jednak efekt naprawdę piękny. Kuleczki najlepiej kleć na mocny klej oraz nie przesadzać z ich wielkością. Łatwo je o coś zaczepić, także jeśli już ktoś zdecyduje się na takie cuda, radziłabym zrobić je o połowę mniejsze niż moje.
A jeśli już jesteśmy w temacie moich kuleczek, to do ich wykonania użyłam neonowego kolorku od Neess #Neonowy Puszek. Kolor jest po prostu idealny na upały, a jego krycie jest naprawdę dobre. Dodatkowo użyłam również złamanego granatu #granat a cappella tej samej marki, który stanowił świetny kontrast do brzoskwinki.
Sama nie wiem co myśleć o tym trendzie, bo w sumie na zdjęciach wygląda naprawdę fajnie, ale na żywo pozostawia wiele do życzenia. Naprawdę nie wyobrażam sobie chodzić z takim odstającym tworem dłużej niż kilka minut! Jestem ciekawa co Wy sądzicie o #candyball, które zawładnęło paznokciowym światem w kwietniu.