Oj niemały problem miałam z tą białą farbką akrylową. Nie dość, że zrobiły się w niej grudki, to jeszcze zauważyłam drobniutkie czarne kropeczki. W pierwszym momencie pomyślałam, że niedostatecznie dobrze umyłam pędzelek. Przypomniałam sobie jednak, że po ostatnim malowaniu oczyściłam go dokładnie w acetonie. No ale odwrotu nie było, właściwie nie wiem czemu. Pazurki skończyłam i teraz wszystkim będę mówić, że to efekt zamierzony. Takie rozmazane, brudne wzory - dokładnie jak na skandynawskich sweterkach.
Do wykonania użyłam wyłącznie dwóch produktów. Nie licząc oczywiście bazy i cudownego matowego topu od Pierre Rene. Ten idealnie kryjący już po pierwszej warstwie lakier to Essie With the Band. Pochodzi z jesiennej kolekcji sprzed kilku lat i w dalszym ciągu mam go za jedną z najpiękniejszych czerwieni, całej mojej kolekcji. Wzory tak jak wspomniałam, malowałam białą farbką akrylową. Użyłam pędzelka ze Słowianki z długim cienkim włosiem nr. 11.
![]() |
Essie With the Band |