Tym razem nie zdobienie, a recenzja. Jak wiecie rzadko można u mnie spotkać osobne posty o jednym lakierze. Lubię pokazać Wam zbiorówki, dzięki czemu po przeczytaniu jednego postu macie już od razu zarys kilku lakierów.
Dzisiaj przyszedł czas na piękną czwórkę piasków od Sophin. Szczerze nie spodziewałam się po niech za wiele. Nie mówię tutaj jednak o firmie, a po prostu o wykończeniu. Większość piasków jakie mam niestety pozostawia wiele do życzenia... Często mają mało drobinek, szybko się ścierają, a do tego wyglądają jakby były brudne. Ku mojemu zaskoczeniu te całkowicie sprostały zadaniu i na pewno znajdą się na liście lakierów, które wyglądają pięknie same, bez zdobień <3
Było ogólnie to teraz czas na konkrety. Zacznijmy od początku, czyli kremowo, cielisto, brązowego lakieru o numerze #287.
Jako jedyny z całej czwórki posiada gruby pędzelek. Malowało mi się nim
najlepiej, ponieważ posiadam długą płytkę, przez co nie musiałam męczyć
się z wieloma pociągnięciami. Na tle innych wyróżnia się najmniej, ale
mam nadzieję, że uda mi się coś z niego wyciągnąć i dorówna reszcie.
Ciemny czekoladowy brąz #286
to mój zdecydowany faworyt! Pierwszy raz spotkałam się z tak pięknym
brązem. Gdy go tylko zobaczyłam, od razu wiedziałam, że pójdzie na
pierwszy zdobieniowy ogień.
Moim zdaniem jest to zamknięte w małej okrągłej buteleczce cudo!
Polecam każdej z Was, ponieważ takich lakierów jak ten jest mało :)
Szaraczek to numerek #284,
kryje najsłabiej jednak na pazurkach nadrabia wyglądem. Nie wiem co w
nim takiego jest, ale na prawdę chcę się po niego sięgać. Kolor
niewyróżniający się, jednak w moim ostatnim sweterkowym zdobieniu zagrał pierwsze skrzypce i wyszło mu to idealnie. Całość jak najbardziej na plus i na pewno sięgnę po niego jeszcze nie raz.
Ostatni piasek to pudrowy róż #267.
Na pazurkach przebijają przez niego białe tony co sprawia, że jeszcze
bardziej mi się podoba. Ja, jako różomaniaczka, nie mogę powiedzieć o
nim złego słowa, ponieważ tak jak prawie każdy inny róż wygląda pięknie,
delikatnie i kobieco.
Podsumowując
najsłabiej wypadł nudziak, jednak pozostała trójka nadrabia wszystkie
utracone punkty. Nie wiem jak Wy, ale ja kocham piaski i ich połączenie
ze zwykłymi lakierami. Wam też polecam takie kombinacje. Spróbujcie, a
nie pożałujecie :)
Sophin #287
Sophin #286
Sophin #284
Sophin #267